Kategoria felieton

Rozstanie to zawsze początek czegoś nowego…. 

Rozpad relacji, w którą zainwestowaliśmy nasz czas i energię oraz świadomość, że odkryliśmy się przed kimś cali, a on/ona odchodzi - to niezwykle przytłaczające, bolesne i trudne doświadczenie... Czy istnieje przepis, który ułatwi przetrwanie rozstania?

 

Don’t you love me? To pierwsze pytanie, które pojawiło się w mojej głowie po rozstaniu. Czy nie zasługuję na tę miłość? Co zrobiłam źle? Poczucie winy rośnie, a jedyną ucieczką jest wówczas zagłuszanie myśli i wyparcie tych emocji z głowy. Muzyka, przyjaciele, książki i filmy motywacyjne, podcasty mają dla nas tysiące pewnie słusznych i wyrażanych w dobrej intencji rad i recept. Zazwyczaj, mimo, że zapewniają chwilową ulgę to wydają się być niewystarczające. Każdy z nas inaczej musi poradzić sobie z rozstaniem. Jak to zrobić?  Ja ten ból przekierowałam w teksty moich utworów i muzykę. Trauma i cierpienie, które towarzyszyły całemu procesowi zamieszkały we mnie na dobrych kilka lat. Do tej pory wspominam ten okres jako najtrudniejszy w moim życiu, choć teraz mogę już o tym opowiadać z dystansem i obiektywnie ocenić jak to na mnie wpłynęło.

Na złamane serce nie ma lekarstwa, a próby łatania go dobrymi radami i frazesami typu “czas leczy rany” tylko potęgują złość i bezsilność. Dla mnie lekarstwem stała się muzyka Moja playlista, której słuchałam zaraz po tym najtrudniejszym w moim życiu rozstaniu, wciąż w ułamku sekundy przywołuje wszystkie te emocje, teraz już są one nieco przytłumione, ale wciąż mocno żywe i realne. Podobnie wyglądała praca nad utworem “Don’t you love me”. Było to bardzo duże wyzwanie. To historia o rozstaniu, stracie i bólu, która jest związana z utratą miłości. Każdy kto choć raz miał w sobie te uczucia, wie jak trudno, nawet po latach do nich wracać. Nagranie tej piosenki wymagało ode mnie odszukania w sobie tych emocji, zatopienia się w nich na nowo. Ten utwór sprawił, że mogłam dokonać bilansu i refleksji na temat tego co się właściwie stało, jak się zmieniłam, co zyskałam, a co straciłam i jak ta trauma wpłynęła na moje obecne życie, warunkowała moje decyzje. Zabrzmi to dość górnolotnie, ale dziś wiem, że nic lepszego nie mogło mnie spotkać. Gdyby nie te wszystkie emocje, przemyślenia i ból, nigdy nie byłabym gotowa na to co spotkało mnie później. Nie napisałabym kilku piosenek i nigdy nie otworzyłabym się tak świadomie na nową relację. Bardzo dokładnie pamiętam moment, w którym po raz pierwszy poczułam ulgę i rozpoczęłam proces uzdrawiania. To był etap, który musiałam przejść, żeby znaleźć się w miejscu, w którym jestem dziś. Cudownie byłoby posiadać taką widzą od razu, bo rozstanie może nas wzmocnić, ta nowa rzeczywistość sprawi, że będziemy bardziej świadomi siebie, pewniejsi, mocniejsi. Mnie po tym najtrudniejszym rozstaniu została garść przyjaciół, którzy są przy mnie niezależnie od wszystkiego i wiem, że zawsze mogę na nich liczyć. Kilka depresyjnych utworów, przede wszystkim “White Heart”, który wówczas powstał i wciąż budzi we mnie ogromne emocje. Pamiętacie ten numer? No i ostatecznie, po długim czasie powstał też utwór “Don’t you love me”, który mam nadzieje, że będzie dla Was terapeutyczny i pozwoli wytrwać w trudnym czasie. Każde rozstanie to początek czegoś nowego…